Przed pierwszym gwizdkiem


Zakaz przygarnąłem za głupotę. Taką z gatunku tych skrajnych. Wiedziałem czego się wystrzegać, wszak miałem świadomość, że parę osób ma chrapkę, by nagrodzić mnie wilczym biletem zakazującym wejścia na polskie stadiony. Jednak stało się – pewnego pięknego dnia dołączyłem do grona zakazowiczów i od kilku lat zamiast spędzać weekend na stadionie, w pociągu, lub innym środku lokomocji do miasta czy wsi, w której akurat rozgrywane jest spotkanie, ja zostałem nagrodzony obowiązkiem stawiennictwa na najbliższym komisariacie, grzywną i jeszcze kilkoma uciążliwymi rzeczami, w tym karą najdotkliwszą z nich wszystkich – zakazem uczestniczenia w imprezach piłkarskich na terenie całego kraju.

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, jak to jest czekać na mecz swojej drużyny, ze świadomością, iż nie obejrzy się go na którymś z ligowych klepisk, lub z wysokości dopiero co wybudowanych na Euro 2012 aren, to ten serwis może Was zainteresować. W miarę możliwości będziemy bowiem starali się umieszczać tu opisy przygód i perturbacje życiowe tych, którzy na owym „zakazie są”, przy okazji okraszając to nowinkami spoza boisk. Bo przecież gdyby interesowała nas li tylko piłka nożna, to zostalibyśmy piłkarzami…